Strona główna
Wycieczka rowerowa do Kazimierza Dolnego.

Którego¶ słonecznego sobotniego popołudnia pod koniec czerwca 2004 ustawiłem się z koleg±,
by troche na rowerach pojeĽdzić. (Andrzej z Baniochy, poznali¶my się kiedy¶ przez radio CB),
Wyruszyłem z Sulejówka (1) ok godz 16. spotkali¶my się w punkcie 2, i na pocz±tku planowali¶my
zrobić kółko po okolicach Gory Kalwarii, ale sie dobrze jechało, pogoda idealna,a ze to już ok 18 godzina,
to chłodniej, jak to w sezonie, w południowych okolicach Warszawy, przy drodze pola i truskawki:),
tak ze postanowili¶my jechać dalej (nadal bez konkretnego planu) choć kumpel kiedy¶ wspominał,
że wybrałby się rowerem do Kazimierza Dln., ale w tym momencie tej trasy nie brali¶my pod uwagę,
zreszt± prawie nic nie mieli¶my przy sobie, jedynie kilka kanapek,i co¶ do picia w plecakach i parę zł;)
żadnych narzędzi do rowerów ("górale" takie z marketów:), nawet pompki ani zapasowej dętki, nic;),
Szkoda tylko że nie wzięli¶my jakiego¶ ręcznego CB; może by się jak±¶ ciekaw± ł±czno¶ć zrobiło...
najpierw jechali¶my główn± drog±, a potem omijali¶my j± jad±c przez wsie, bocznymi drogami,
tam gdzie ruchu prawie wcale nie było, kieruj±c się w kierunku Kozienic. i tu w pewnym momencie
postanowili¶my, że jedziemy do Kazimierza;), w Kozienicach (3) zrobili¶my krótki odpoczynek,
zadzwonili¶my z jakiej¶ budki do kumpla (Kojota z Wilanowskiej; odzywał się w tamtych czasach
na 10 kanale CB) i powiedzieli¶my mu gdzie jeste¶my i gdzie jedziemy. Zaczeło się powoli ¶ciemniać,
a my po odpoczynku wyruszyli¶my w kierunku Puław. Teraz jechali¶my już po ciemku, cisza,spokój,
jednym słowem letni czerwcowy wieczór, w polu po drodze jeszcze sobie przerwę zrobili¶my,
i po jakim¶ czasie dojechali¶my do Puław (4), znów powiadomili¶my Kojota gdzie jeste¶my;),
przejechali¶my przez most na drug± stronę Wisły, i za jaki¶ czas skręcili¶my w prawo w drogę do Kazimierza.
Jak się okazało, to jeszcze było dobre kilkana¶cie kilometrów, a już dochodziła północ:)
w efekcie gdzie¶ pół godziny po północy dojechali¶my do celu naszej wycieczki. (5), próbowali¶my
znów z budki telefonicznej dodzwonić się do Kojota, ale tym razem nam się nie udało.


No więc zaczęli¶my my¶leć o noclegu, oczywi¶cie nie mieli¶my przy sobie namiotu, a o noclegi w ¶rodku nocy niełatwo...
Nie mieli¶my nic zarezerwowane, a w sezonie o¶rodki wczasowe s± przepełnione...
Tak nawiasem, to szukaj±c noclegu czy wczasów w miejscach obleganych przez turystów, należy to robić ze 2 miesi±ce wcze¶niej i rezerwować
bo w sezonie to wszystko będzie pozajmowane i mozna co najwyzej w namiocie sie przespać
My mieli¶my jedynie kurtki i puste plecaki, no więc jak się wjeżdża do Kazimierza, to po prawej stronie jest taka górka,skarpa,
dalej na niej s± ruiny zamku, to my się tam wdrapali¶my kilkaset metrów przed tymi ruinami, na sam± górę,
i znaleĽli¶my sobie miejsce w lesie, gdzie się przespali¶my na kurtkach pod gołym niebem:) nad ranem chłodno
się trochę zrobiło i zacz±ł padać niewielki deszczyk, na szczęscie przelotny, bo potem się wypogodziło i
był słoneczny dzień; więc zrobili¶my mini-ognisko z otaczaj±cych nas dookoła gałęzi, by się nieco rozgrzać:)
Po słabo przespanej nocy ok godziny siódmej rano ruszyli¶my zwiedzać Kazimierz, zaczeli¶my od ruin zamku,
wdrapalismy sie na wieże, no a potem rynek,centrum, w sumie gdzie¶ do godziny 14.
W sumie ciekawe miejsce na wczasy, nie mielismy czasu by pozwiedzać okolice np Nałęczów.
Potem zadecydowali¶my o powrocie, również rowerami. Tym razem pojechali¶my przez Puławy do drogi nr 17,
i dalej prosciutko w kierunku Warszawy. Po drodze (w miejscowo¶ci Ryki) złapał nas deszcz,
tym razem to już była porz±dna ulewa, i musieli¶my się gdzie¶ ukryć, akurat wtedy na dworcu PKS,
potem jak przestało padać, pojechali¶my dalej, Andrzej skręcił do domu zaraz za Garwolinem (6)
a ja prosto, do Zakrętu i Sulejówka (7).



Trasa wycieczki
mapa z tras± naszej wycieczki do Kazimierza